Madonna z tęczą

W ostatnich dniach całą Polską wstrząsnęła sprawa tzw. „Madonny z tęczą” rozklejonej w Płocku przy kościele pw. św. Dominika. Natychmiast z wielkim rozmachem uruchomiono aparat państwa i 6 V między 6:00 a 7:00 policja weszła do mieszkania Elżbiety Podleśnej, autorki prowokacji. Kobieta została następnie przewieziona do komendy miejskiej policji w Płocku, gdzie przesłuchiwano ją 8 godzin, po czym wróciła na wolność.

            Sprawa była dostatecznie absurdalna, żeby wzbudzić powszechne kontrowersje i zainteresowanie. Z dwóch stron podniósł się straszliwy krzyk: z jednej prawica i ludzie Kościoła grzmieli, że jest to profanacja i obraza uczuć religijnych; z drugiej lewica i działacze LGBT protestowali przeciwko zatrzymaniu, twierdząc, że tęcza nikogo nie obraża, a działania policji mają na celu zastraszenie. Wydarzenie odnotowały gazety z całego świata, „The Guardian” zamieścił na ten temat obszerny artykuł. Dzisiaj, a gdy to piszę jest 8 V, co nie włączę jakiegoś kanału informacyjnego, to zaraz słyszę o zatrzymaniu Elżbiety Podleśnej. Ile można?! W Turcji Erdogan poczynił kolejny krok na drodze do dyktatury, unieważniając wybory w Stambule, które wygrała opozycja. W odpowiedzi na to kanclerz Austrii zażądał przerwania prowadzonych od lat negocjacji dotyczących wejścia Turcji do Unii Europejskiej.  Iran ogłosił, że wycofuje się z niektórych zobowiązań umowy nuklearnej z 2015 r. Jednakże wszystkie te sprawy są warte co najwyżej wspomnienia na pasku, jedynie jakiś idiotyczny happening z Płocka nadaje się do tego, żeby debatować nad nim cały dzień!

            Ze strony środowisk katolickich postępowanie w ten sposób stanowi duży błąd. Intencją każdej prowokacji jest to, żeby została zauważona i zyskała rozgłos, co w tym wypadku zostało w 100% osiągnięte. Gdyby proboszcz postąpił racjonalnie i po cichu zerwał rozwieszone plakaty, dalej cały świat żyłby w błogiej niewiedzy na temat istnienia Elżbiety Podleśnej. On jednak wolał zrobić z igły widły, w czym dopomogło mu wielce państwo polskie. Nie pomni byli na mądre słowa Gamaliela: „Odstąpcie od tych ludzi i zaniechajcie ich; albowiem jeśli jest z ludzi ta rada albo sprawa, rozchwieje się” (Dz 5,38). Podobne przeciwskuteczne działania są zresztą typowe w polskim Kościele: większość ludzi nie słyszała nigdy o czymś takim jak gender, dopóki nie przeczytano w kościołach listu pasterskiego Episkopatu Polski w tej sprawie. A potem wierni zastanawiali się: Co to jest u licha ten „gender” (księża na ogół wymawiali to słowo przez „g”)? A przecież to właśnie woda na młyn środowisk antykatolickich! Kościół nauczył się, że nic nie wypromuje tak dobrze nowej książki, jak wpisanie jej do Indeksu ksiąg zakazanych, w związku z czym zniesiono go w 1966 r. Z utęsknieniem czekam, aż Kościół nauczy się, że najlepszym narzędziem do walki z jego wrogami, jest po prostu ignorowanie ich.

            Muszę jednakże odnieść się także do kwestii samego plakatu „Madonny z tęczą”. Zupełną rację mają protestujące w obronie Podleśnej środowiska LGBT, mówiąc, że tęcza nikogo nie obraża. Bo niby dlaczego by miała? Dla nas, chrześcijan, ale także żydów, noachidów i innych pomniejszych religii, tęcza jest symbolem przymierza Boga z całym stworzeniem: „I rzekł Bóg: To znak przymierza, które stanowię między mną i wami oraz wszelką istotą żyjącą, jaka jest przy was, w pokolenie wieczyste. Łuk mój złożę na obłokach, żeby był znakiem przymierza między mną i między ziemią” (Rdz 9,12-13).

220px-Matka-boza-kodenska

Przez całe wieki pojawiał się właśnie jako taki symbol w sztuce chrześcijańskiej, że wspomnę tylko „Sąd Ostateczny” Hansa Memlinga i obraz Matki Boskiej Kodeńskiej (z tęczową aureolą!). Tęczowa była flaga imperium Inków. Tęczowe flagi nosili uczestnicy wojny chłopskiej w Niemczech w latach 1524-26.  W 1921 r. w Bazylei kolory tęczy przyjęto jako międzynarodowy symbol spółdzielczości. Tęcza znajduje się także na fladze Żydowskiego Obwodu Autonomicznego w Federacji Rosyjskiej. Społeczności LGBT przyjęły  tęczową flagę dopiero w latach 90. XX w., a i dla nich jest to niewątpliwie symbol, któremu przypisują pozytywne znaczenie. Nie miało to więc chyba na celu obrazy uczuć religijnych katolików. Tak samo my, gdybyśmy chcieli obrazić buddystów, nie zawiesilibyśmy krzyża na posążku Buddy. Niezgłębione jest dla mnie co prawda, dlaczego w ogóle mielibyśmy to robić, tak samo jak zupełnie nie rozumiem, co chciała wyrazić swoim postępowaniem Elżbieta Podleśna, ponieważ wydaje mi się to całkowicie głupie. Zawsze zaś sądziłem, że głupotami zajmować się nie należy.

            Gorzej, że Kościół w Polsce nie zajmuje się za to poważnymi rzeczami. Wydarzenie z Płocka nie obraziło moich uczuć religijnych i nie zbulwersowało mnie w tym stopniu, co sabaty nacjonalistów na Jasnej Górze, które są bez wątpienia skandaliczną profanacją, tym bardziej wstrząsającą, że odbywa się ona przy wiedzy i aprobacie ze strony paulinów! Tak samo betonowy tupolew w sanktuarium w Kałkowie, stanowiący XII stację drogi krzyżowej, co jest już w ogóle jakąś niewyobrażalną herezją! A jednak w tych wypadkach zdaniem polskich hierarchów nie zaszło nic wymagającego interwencji z ich strony.

            Kończę zatem apelem do ludzi Kościoła w Polsce: machnijmy ręką na takie głupoty, jak jakieś antyreligijne prowokacje, a zajmijmy się rzeczywistymi profanacjami i herezjami, tym groźniejszymi, że wypływają z samego łona Kościoła.

Jakub Dudzik

Cytaty z Pisma Świętego w przekładzie ks. Jakuba Wujka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: