Co myślę po prawie roku w KLO?

W centrum Garwolina, zaraz obok kościoła, stoi niewyróżniający się budynek z dużymi oknami na zewnątrz i krętymi schodami w środku.

Zanim rozpoczęłam tu edukację, o żadnej innej szkole w okolicy nie słyszałam tylu absurdalnych historyjek, co o Katolickim Liceum Ogólnokształcącym im. C. K. Norwida. Mimo wątpliwości w to, czy ktokolwiek w nie wierzy –  już na wstępie muszę z przykrością zreferować, iż krwiożercze zakonnice czające się na korytarzach i msze na każdej lekcji w rzeczywistości zmniejszyły swoje rozmiary do postaci jednego księdza katechety oraz kilkuminutowej porannej modlitwy. „Życie moje jest prawdziwym cmentarzem nadziei”, jak mawiała Ania Shirley.

DSC_0173

I chociaż Katolik nie różni się tak bardzo od innych szkół, trudno nazwać go zwyczajnym. Rozpoczęłam tutaj naukę dopiero od liceum i natychmiast odczułam tę zmianę boleśnie, gdyż kaganek oświaty okazał się wyjątkowo parzący. System nauki w pierwszej klasie licealnej jest nietypowy, bo przyśpieszony w stosunku do innych szkół średnich. Sprawia to, że materiał pędzi obłędnie szybko, oczywiście porównując do gimnazjalnego trybu. Zdecydowanie utrudnia to ukończenie pierwszego roku z olśniewającymi ocenami na świadectwie.

Jednak plusem jest to, że z drugiej strony pozwala na szybsze ukierunkowanie się na konkretne przedmioty. Również dni, w które ma się dziewięć, dziesięć lekcji czasem mogą wydawać się niemożliwe do zniesienia przez normalną, posiadającą instynkt samozachowawczy osobę. Ale późne, czasem dramatycznie późne godziny nauki dają nam znaczącą przewagę nad uczniami spoza Katolika – w końcu kto ma lepszy powód do narzekania?

Także wyniki matur po analizie pozostawiają nas z konkluzją, że albo zostały przez uczniów wymodlone, albo skuteczne nauczanie faktycznie może się w murach KLO odbywać. A być może obie te ścieżki funkcjonują równolegle i stąd ta skuteczność 🙂

Nie można powiedzieć, że podejście do egzaminu dojrzałości czy posiadanie sprecyzowanego (a właściwie – jakiegokolwiek) planu na życie zawodowe jest tym, co łączy wszystkich uczniów Katolika. Natomiast postrzeganie edukacji nie w ramach uciążliwego przymusu, ale jako klucza do lepszej przyszłości? – prędzej. Znacznie przyjemniej jest uczęszczać na lekcje, gdzie nauczyciel nie musi się skupiać na uciszaniu klasy, a zamiast tego może przekazywać wiedzę.

DSC_0333

Oczywiście bywa też różnie, bo poza odrobinę cieplejszym nastawieniem do procesu kształcenia się,  nasza społeczność jest taką samą mieszaniną przeróżnych charakterów, jak w jakiejkolwiek innej szkole. Jednak ten fakt umożliwia łatwość w znalezieniu towarzysza do rozmów, zarówno do prozaicznych pogadanek, jak i nieco poważniejszych dyskusji – chociażby do desperackiego nurzania się w wolnym czasie w kolejnych warstwach interpretacyjnych wiersza przerabianego na lekcji. Tak podając jakiś przykład.

DSC_0211_2

Z perspektywy osoby, która spędziła w Katoliku osiem miesięcy, nie uważam, że ta szkoła jest dla każdego i każdy się odnajdzie. Mimo to wciąż z czystym sumieniem mogę ją polecić. Bo jeśli ma się odrobinę chęci i samozaparcia, to ani długie godziny, ani większe wymagania nie odstraszają, a wręcz pomagają w osiągnięciu zamierzonych celów i to w bardzo przyjaznej atmosferze.

 

Iza Grudzień

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: