KARY NIE BĘDZIE DLA PRZECIĘTNYCH DRANI

Kary nie będzie dla przeciętnych drani,

A lud ofiary złoży nadaremnie.

Morderców będą grzebać z honorami,

Na bruku ulic nędza się wylęgnie.

Te słowa piosenki Wróżba Jacka Kaczmarskiego napisanej ponad trzydzieści lat temu, idealnie odzwierciedlają przerażającą historię Grzegorza Przemyka, którą krok po kroku Cezary Łazarewicz opisał w swojej książce Żeby nie było śladów. Pierwsza zwrotka tej piosenki ukazuje apokaliptyczny obraz naszych czasów. Główną ideą książki napisanej przez Łazarewicza było pokazanie paradoksu polegającego na tym, iż mimo tego, że od wielu lat żyjemy w wolnej Polsce, a od upadku komunizmu minęło sporo czasu, to nadal sprawiedliwość nie została wymierzona. Kiedy czytałam tę książkę, nurtowało mnie jedno pytanie, czy kiedykolwiek do tego dojdzie? Odbyło się aż pięć procesów, ostatni w 2012 roku, oprawcy zostali uniewinnieni z powodu przedawnienia. Łazarewicz postanowił przywołać pamięć o Grześku, zwyczajnym, młodym, bawiącym się życiem chłopaku, żyjącym w zakłamanej i brutalnej rzeczywistości, który pewnego dnia wpada w szpony bestialskiej milicji. Opisuje on czytelnikom wydarzenie, które w 1983 roku wstrząsnęło całą Polską i walkę, jaką toczono z machiną komunistycznej władzy, stawianie oporu fałszerstwu i cynizmowi ówczesnych polityków oraz matczyną miłość Barbary Sadowskiej.

Autor podzielił książkę na dwie części, w pierwszej opisał śmierć Grzegorza Przemyka, zadbał o każdy szczegół, fakt po fakcie zrekonstruował wydarzenia, dotarł do wielu świadków, dokumentów, archiwów, „przekopał” wiele teczek bezpieki. Szczególną uwagę poświęcił przyczynom śmierci chłopca i na tym skupił się w dalszej części książki. Opisał beztroską młodość Grześka, szkołę, liczne zainteresowania muzyką, poezją, oraz jego przyjaciół.

Jest maj, czas pisania egzaminów dojrzałości, chłopcy tryskają energią i chęcią do życia. Po napisaniu matury z polskiego oraz historii pragną uczcić ten sukces. Grzesiek, wraz ze swoim wiernym przyjacielem Cezarym oraz Piotrkiem, Kubą i Igorem udają się na Stare Miasto w Warszawie. Szczęśliwi chłopcy, przechadzając się i wygłupiając na Starówce, zwracają na siebie uwagę ZOMO. Jak wiadomo, naruszanie wolności osobistej w czasach komunizmu było codziennością. Milicji nie spodobały się młodzieńcze wygłupy i odmowa okazania dowodu osobistego. Natychmiast Grzegorz zostaje wepchnięty do milicyjnej nyski, a za nim na szczęście wskakuje Cezary. Na szczęście, bo prawdopodobnie gdyby nie on, nie byłoby żadnych rzetelnych świadków zdarzenia, mimo że później jego zeznania i tak były fałszowane. Z komisariatu na Jezuickiej dobiegają jęki i skowyt. Wszystko wydaje się jasne, zomowcy użyli siły; później zostaje wezwana karetka i Grzesiek trafia do szpitala. Dokładny opis wyglądu naszego bohatera, bezpośrednio po pobiciu, zawdzięczamy kierowcy karetki, który po latach dzieli się tymi tragicznymi wspomnieniami z Łazarewiczem. Michał Wysocki, bo tak nazywał się kierowca, został później obarczony winą za śmierć Przemyka, był ostatnią deską ratunku ówczesnej władzy. Kilkugodzinna operacja, bezsilność lekarzy, modlitwy, opieka matki – wszystko daremne. Grzegorz Przemyk umiera 14 maja. Kilka dni później na Żoliborzu odbywa się pogrzeb, w którym uczestniczy kilkadziesiąt tysięcy osób, mszy przewodniczy ks. Jerzy Popiełuszko.

To niewiarygodne, jak wielką machinę uruchomiono, aby zatuszować śmierć dziewiętnastoletniego chłopaka, ile osób w to zaangażowano. Jaruzelski, Kiszczak, Milewski, Urban oraz patrolowy Kościuk, to postaci, które mogą mieć na sumieniu morderstwo Grześka. Najgorsza wydaje się bezsilność matki oraz najbliższych Grzegorza. Fałszowanie dowodów i manipulacja świadków, cała hipokryzja władzy wprawia nas – czytelników – w zadziwienie. Możemy tylko wyobrażać sobie, jak czuła się Barbara Sadowska – wybitna poetka i mama Grzesia. Żal, rozpacz, wyrzuty sumienia, niesprawiedliwość – to wszystko ją dręczyło. Na szczęście miała u boku swoich przyjaciół, którzy wspierali ją i pomogli nagłośnić wydarzenie na całą Polskę, posługując się Radiem Wolna Europa, BBC czy Głosem Ameryki. Przyjaciel Sadowskiej nawet skłania się do napisania listu do wicepremiera Rakowskiego. Życiorys matki – Barbary Sadowskiej nie jest zbędny, bowiem dzięki niemu wiele dowiadujemy się o jej stylu życia i możemy zrozumieć realia PRL-u oraz jest to w pewnej mierze przerywnik w całej zawikłanej, niemal detektywistycznej historii.

Historia ta poruszyła mnie szczególnie, ponieważ opowiada o losach pokolenia moich rodziców. Grzesiek, był to rówieśnik mojej mamy, w tym samym czasie zdawali maturę w warszawskich liceach. Moja mama mieszkała na Starym Mieście, tam gdzie było największe skupisko patroli ZOMO. Jej opowieści pozwalają mi bardziej zrozumieć realia tamtej brutalnej rzeczywistości. Kiedy sięgnęłam po książkę, zaintrygował mnie już sam tytuł; gdy zagłębiamy się w jej treść, ukazuje się fraza „bij tak, żeby nie było śladów”. Moim zdaniem śmierć Grzegorza Przemyka jest oczywistą zbrodnią komunizmu. Pomimo skrupulatnej kampanii dezinformacyjnej ślad w historii zostanie na zawsze.

Natalia Zalska

* grafika pochodzi ze strony openclipart.org
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: